Płomień wnet w pożar myśli się zmienia
Pożar myśli rodzi zmysłów pożogę
Wszystko gaśnie w ranka wilgotnym chłodzie
Uśmiech szczery budzi słowa gorące
Dotyk dłoni rodzi myśli nieskąpe
Myśli w czyny i wspomnienia się zmienią
W śmierci zginą bladych wspomnień tysiące
Czas zdziera cię ze mnie jak martwy
naskórek
Wymazuje przysięgi grafitem pisane
Ścina obietnice wielkie niczym stare dęby
Niszczy słowa którymi byliśmy nazwani
Nie było cię? Nie ma? Nie będzie? Lecz
jesteś
Jak liść zasuszony w książce ulubionej
którą czytam co dzień. Gdy sam wyschnę wreszcie
Chcę wiedzieć na której czekasz na mnie
stronie
3 stycznia 2011
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz