EROTYKA MATEMATYKA
Cóż, gdybyś pieścił ją językiem
Jak pieścisz niewiadomych zbiór
Mógłbyś swą funkcję zliczyć krzykiem
I na kobietę poznać wzór
Chce byś objętość uczuć zmierzył
Cyrklem na plecach serce rył
Chce byś ją całką wziął w macierzy
I zamknął w nawias drżących ust
Gdybyś parabol długie wstęgi
Przekształcił w pocałunków tęcze
Na piersiach zagregował ciągi
Pieszczot niewprawnych jak twe ręce
Gdybyś w ułamku choćby był jak
Ów samiec alfa, beta, delta
Iloczyn zliczył waszych jęków
Gdybyś limesów nie pamiętał!
Pochodne słów, dotyków, westchnień
Zamknąłbyś w trwały zbiór uniesień
Różniczki zliczyłbyś do zera
Największa wartość funkcji: jesień
Ona chce znać tangensy spojrzeń
I miłość wstawiać do potęgi
Zanurzyć się w elipsy pościel
I ponapinać łuki cięciw
Chce, byś w trójkąty się zanurzył
W pierwiastku grzechu zmoczył wargi
Byś amplitudy nie zaburzył
Wielomian ruchów wziął na barki
Lecz ty – zbyt wprawny matematyk
Wartość bezwzględną znasz kobiety
I gdy równanie się układa
i gdy Euklides, Leibniz, Banach
zgodzą się: wynik jest bezbłędny
zasypiasz całkiem obojętny
bo liczyć można aż się skona
bo gdy zasypiasz w jej ramionach
rankiem w posłaniu ciepłym leży
tuż obok ciebie – niewiadoma.
12 lutego 2013