Mam nowego przyjaciela.
Nazywa się Pan Smile i jest naprawdę sympatyczny. Kiedyś już widywałem
go przy różnych okazjach. Pamiętam że bywał na spotkaniach ze znajomymi, był też na rozdaniu świadectw maturalnych i w
urzędzie miejskim, gdy odbierałem prawo jazdy.
Z Panem Smilem ostatnio widujemy się częściej. Towarzyszy mi
gdy wstaję rano i później niemal przez cały dzień, choć jego obecność jakoś
wcale mnie nie krępuje. Mimo, że spędzamy ze sobą bardzo wiele czasu, moja
dziewczyna jakoś zupełnie nie jest o niego zazdrosna. Wydaje mi się, że ona
również polubiła Pana Smile`a.
Jest tylko jeden problem. Jest nim mój stary przyjaciel Pan
Ponura Mina. Pan Ponura Mina pochodzi z Japonii. Kiedyś bardzo się przyjaźniliśmy, ale po
pewnym czasie zauważyłem, że oprócz Pana Ponurej Miny nie mam innych kumpli ani
bliskich znajomych. Spostrzegłem też, że
Pana Ponurą Minę łączą zażyłe stosunki z moim gburowatym szefem. To wszystko powoduje, że staram się unikać
Ponurej Miny, i zamierzam powiedzieć mu, że już nie chcę się z nim przyjaźnić.
Jeszcze nie wiem, jak to zrobię. To
bardzo ciężkie zadanie, bo takiego przyjaciela jak Ponura Mina trudno się pozbyć. Zbyt łatwo
można go spotkać wśród ludzi idących ulicą, w pociągach, albo w kolejkach do
kas w hipermarketach. A także w wielu innych miejscach prawie o każdej porze. Praktycznie
spotyka się go cały czas, dlatego myślę, że poproszę o pomoc Smile`a. Nie musi
nic mówić, wystarczy że będzie ze mną gdy powiem o wszystkim Ponurej Minie, a
jestem pewien, że pójdzie bardzo dobrze.
Za to Pan Smile to zupełnie co innego. Ma dwie, bardzo fajne koleżanki, które od
pierwszego spotkania zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Happiness i Love są
jak papużki nierozłączki. Prawie wszędzie chodzą razem. Co więcej, odnoszę
wrażenie, że Pan Smile też jest z nimi
cały czas. Nie wiem, jak to możliwe, skoro niemal cały dzień jest ze mną. Chyba już taki jego urok, że
potrafi być ze wszystkimi na raz. Smile jest naprawdę niezwykły.
Znałem kiedyś jednego Smile`a, ale był zupełnie inny. Widywaliśmy
się tylko przypadkiem, najczęściej w sklepach odzieżowych, w towarzystwie
uprzejmych i zadbanych sprzedawczyń. Nie lubiłem tych spotkań. Ów Smile wydawał
się być kimś innym, niż osoba, za która się podawał i nie ufałem mu. Ale dzięki
tym spotkaniom potrafię z łatwością dostrzec go już z daleka i od dawna udaje
mi się go unikać.
No cóż, Panie Smile, niezły z Pana gość!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz