14 listopada 2011

Pan Smile


Mam nowego przyjaciela.  Nazywa się Pan Smile i jest naprawdę sympatyczny. Kiedyś już widywałem go przy różnych okazjach. Pamiętam że bywał na spotkaniach ze znajomymi,  był też na rozdaniu świadectw maturalnych i w urzędzie miejskim, gdy odbierałem prawo jazdy.
Z Panem Smilem ostatnio widujemy się częściej. Towarzyszy mi gdy wstaję rano i później niemal przez cały dzień, choć jego obecność jakoś wcale mnie nie krępuje. Mimo, że spędzamy ze sobą bardzo wiele czasu, moja dziewczyna jakoś zupełnie nie jest o niego zazdrosna. Wydaje mi się, że ona również polubiła Pana Smile`a.
Jest tylko jeden problem. Jest nim mój stary przyjaciel Pan Ponura Mina. Pan Ponura Mina pochodzi z Japonii.  Kiedyś bardzo się przyjaźniliśmy, ale po pewnym czasie zauważyłem, że oprócz Pana Ponurej Miny nie mam innych kumpli ani bliskich znajomych.  Spostrzegłem też, że Pana Ponurą Minę łączą zażyłe stosunki z moim gburowatym szefem.  To wszystko powoduje, że staram się unikać Ponurej Miny, i zamierzam powiedzieć mu, że już nie chcę się z nim przyjaźnić. Jeszcze nie wiem, jak to zrobię.  To bardzo ciężkie zadanie, bo takiego przyjaciela  jak  Ponura Mina trudno się pozbyć. Zbyt łatwo można go spotkać wśród ludzi idących ulicą, w pociągach, albo w kolejkach do kas w hipermarketach. A także w wielu innych miejscach prawie o każdej porze. Praktycznie spotyka się go cały czas, dlatego myślę, że poproszę o pomoc Smile`a. Nie musi nic mówić, wystarczy że będzie ze mną gdy powiem o wszystkim Ponurej Minie, a jestem pewien, że pójdzie bardzo dobrze.
Za to Pan Smile to zupełnie co innego.  Ma dwie, bardzo fajne koleżanki, które od pierwszego spotkania zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Happiness i Love są jak papużki nierozłączki. Prawie wszędzie chodzą razem. Co więcej, odnoszę wrażenie, że Pan Smile też  jest z nimi cały czas. Nie wiem, jak to możliwe, skoro niemal cały dzień  jest ze mną. Chyba już taki jego urok, że potrafi być ze wszystkimi na raz. Smile jest naprawdę niezwykły.
Znałem kiedyś jednego Smile`a, ale był zupełnie inny. Widywaliśmy się tylko przypadkiem, najczęściej w sklepach odzieżowych, w towarzystwie uprzejmych i zadbanych sprzedawczyń. Nie lubiłem tych spotkań. Ów Smile wydawał się być kimś innym, niż osoba, za która się podawał i nie ufałem mu. Ale dzięki tym spotkaniom potrafię z łatwością dostrzec go już z daleka i od dawna udaje mi się  go unikać.
No cóż, Panie Smile, niezły z Pana gość!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz