13 listopada 2011

Dogmat egzystencjalny

życie
jest drzewem
po którym wspinam się do końca

drzewo
jest drogą
milionem drógkonarów

konary są
wyborami codzienności

wciąż szukam ścieżki
która doprowadzi mnie
tam na koniec
na najcieńszy koniec ostatniej gałązki

tam jest mój dom
dom do którego zmierza każdy z nas
dom pełen szczęścia
dom przeznaczony

tylko tam
mogę zanurzyć się na zawsze
w ciepło jej dłoni

tak prosto zmylić drogę!
tak łatwo!
gdy nie słyszę wołającego głosu jej serca

tak prosto być strąconym w wiatr
unieść się ciałem jak pył - w bezmiar
tak lekko pośliznąć się na własnych łzach...

w lipcu 2000

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz